W zeszłym tygodniu, podczas Dni Studyjnych grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, Michał Dworczyk był mówcą w panelu tematycznym „Dynamika obronności i bezpieczeństwa w Europie — podwójne zastosowania, mobilność wojskowa, infrastruktura i przemysł”. W debacie udział wzięli także: Matteo Mazziotti di Celso, badacz w Centrum Badawczym Geopolitica.info i na Uniwersytecie w Genui, Isabella Rauti, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Włoch, Reinis Pozņaks, poseł do Parlamentu Europejskiego, koordynator EKR w komisji SEDE, Elena Donazzan, posłanka do Parlamentu Europejskiego, członek komisji SEDE oraz Alberico Gambino, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych (AFET).
Dyskusja skupiła się na aktualnych wyzwaniach europejskiego bezpieczeństwa w kontekście wojny w Ukrainie, rosnących zagrożeń hybrydowych oraz konieczności dostosowania zdolności obronnych państw europejskich do nowej rzeczywistości geopolitycznej. Paneliści omawiali zagadnienia mobilności wojskowej, infrastruktury krytycznej, przemysłu obronnego oraz relacji pomiędzy działaniami Unii Europejskiej a rolą NATO i państw narodowych.
Michał Dworczyk: perspektywa wschodniej flanki NATO wobec europejskich złudzeń strategicznych
Michał Dworczyk podkreślił, że różnice w postrzeganiu zagrożeń w Europie są fundamentalne, co czyni dyskusję o europejskiej obronności niezwykle trudną: „Kraje różnią się między sobą w sposób zasadniczy w kwestii postrzegania zagrożeń – inny jest ich poziom i inny typ zagrożeń. Dla krajów Europy Środkowej i Zachodniej perspektywa ataku ze strony Federacji Rosyjskiej praktycznie nie istnieje”. Dla państw Europy Wschodniej, graniczących z Rosją, ryzyko agresji jest jednak — jak zaznaczył — „absolutnie realne i to daje nam zupełnie inną perspektywę”.
Wiceprzewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Obrony PE (SEDE) przypomniał, że do 2022 roku istniał jasny podział ról między NATO i UE, ale wojna w Ukrainie zasadniczo go zmieniła. Jednocześnie podkreślił: „Wszystkie historyczne doświadczenia, a doświadczenia mojego kraju w szczególności, wskazują na to, że problematyka związana z obronnością, bezpieczeństwem i odpornością musi przede wszystkim spoczywać na barkach państw narodowych”.
Poseł krytycznie odniósł się do koncepcji europejskiej autonomii strategicznej, mówiąc, że „to utopia i plany na odległą przyszłość” oraz ostrzegając: „Dzisiaj w NATO, największe zdolności posiadają Stany Zjednoczone, które budowały je przez dekady. Nie jesteśmy w stanie szybko nadrobić tych zaległości. W związku z tym, trzeba bardzo uważać, żeby nie nadwyrężyć więzi transatlantyckich i współpracy w ramach NATO. Bez Stanów Zjednoczonych – nie tylko w zakresie broni jądrowej, ale także rozpoznania i zdolności dalekiego uderzenia – po prostu sobie nie poradzimy”. W tym kontekście, odniósł się także do pojawiających się pomysłów budowy „armii europejskiej”. Jak wskazał, państwa europejskie nie są w stanie zreformować własnych armii narodowych, dlatego „mówienie o budowie wielkiej armii europejskiej jest po prostu nierealistyczne”.
Polski polityk krytycznie ocenił też kierunek polegający na przekazywaniu kolejnych kompetencji w obszarze bezpieczeństwa na poziom instytucji unijnych. Jak mówił, „niebezpieczne są pomysły tworzenia kolejnych nowych ciał albo przekazywania kompetencji od rządów narodowych do Komisji Europejskiej czy jakichś kolejnych ciał, które miałyby być tworzone w ramach Unii Europejskiej”. W jego ocenie takie podejście oznacza „rozpraszanie sił i środków”, a „część takich inicjatyw jest szkodliwych”, ponieważ państwom członkowskim brakuje dziś „ludzi i pieniędzy, żeby zapewnić odporność i przygotowywać się do potencjalnej obrony przed Federacją Rosyjską”.
Dalej poseł odniósł się do unijnych programów wsparcia dla przemysłu obronnego i mobilności wojskowej. Zwrócił uwagę, że choć kierunek tych inicjatyw jest słuszny, ich konstrukcja w praktyce sprzyja przede wszystkim dużym państwom członkowskim. Jak pytał retorycznie „jak my, kraje zagrożone na wschodniej flance, mamy wierzyć w czystość intencji, skoro warunki tych programów powodują, że nasz przemysł ma minimalne szanse by z nich skorzystać?”.
W podsumowaniu Wiceprzewodniczący SEDE zaznaczył, że skuteczna polityka bezpieczeństwa Unii powinna koncentrować się na realnym wsparciu państw wschodniej flanki, wzmacnianiu przemysłu obronnego w regionach najbardziej narażonych na zagrożenia, rozwoju infrastruktury o znaczeniu wojskowym oraz budowaniu odporności społeczeństw. Jak podkreślił, „Unia musi zajmować się obronnością, ale skupmy się na tym, co naprawdę może nam pomóc”, a więc na projektach praktycznych i realistycznych „a nie na wątpliwych politycznych i odległych koncepcjach, które nie pomogą obronić się przed Rosją”.
Alberico Gambino: wolność ma cenę
Alberico Gambino osadził debatę w szerszym kontekście cywilizacyjnym: bezpieczeństwo jest warunkiem wolności, demokracji i dobrobytu, których Europa nie może już traktować jako „stanu naturalnego”.
Kluczową rolę w praktycznym wymiarze bezpieczeństwa włoski polityk przypisał mobilności wojskowej: „czas ma znaczenie fundamentalne — w przemyśle, technologii i w przerzucie wojsk i sprzętu na kontynencie”. Eurodeputowany wskazał, że wojna w Ukrainie obnażyła „słabości i niewystarczające przygotowanie Europy”. Gambino zaakcentował dwa wektory inwestycji: wschodni, obejmujący korytarze i przeprawy krytyczne dla transportu ciężkiego sprzętu, oraz południowy, związany z rolą Morza Śródziemnego i włoskich portów. Kończąc, mówił o zmianie kursu UE: Europa ma być „bardziej pragmatyczna”, bliższa realnym potrzebom obywateli i mniej „filozoficzna”, przy czym kluczowe są „prostota i elastyczność” również w inwestycjach obronnych.
Matteo Mazziotti di Celso: hybrydowość zmienia definicję wojny i pokoju
Matteo Mazziotti di Celso rozpoczął od diagnozy: od lutego 2022 r. (i już wcześniej) UE uświadamia sobie, że krajobraz zagrożeń bardzo się zmienił — są one „liczniejsze, bardziej intensywne, bardziej niebezpieczne i przede wszystkim bardziej złożone”. W jego ocenie największym problemem staje się trudność rozpoznania, „co dokładnie nam zagraża”. Dlatego wojna hybrydowa jest wyzwaniem koncepcyjnym, bo „podważa samo rozumienie tego, czym jest wojna, a czym pokój”.
Z tej diagnozy Mazziotti wyprowadził trzy konieczne transformacje: mechanizmów obrony („jak się bronić, skoro zmieniają się zagrożenia”), mechanizmów odporności społeczeństw (pojęcie, które „wcześniej niemal nie istniało”), oraz mechanizmów produkcyjnych — zdolności do wytwarzania systemów potrzebnych do obrony.
Mówca wskazał, że technologie podwójnego zastosowania mają „fundamentalne znaczenie, bo maksymalizują efektywność inwestycji”. Mobilność wojskową nazwał „problemem kluczowym” dla NATO i UE. Zwrócił też uwagę na infrastrukturę krytyczną jako cel ataków hybrydowych podkreślając, że według włoskich służb hybrydowe zagrożenie „narasta”. W wątku przemysłowym podkreślił tempo: „potrzebujemy produkcji wysokiej jakości, ale przede wszystkim bardzo szybkiej. Dron dziś wyprodukowany po sześciu miesiącach jest już przestarzały”.
Jego konkluzja była ostrzeżeniem: inicjatywy idą w dobrym kierunku, ale potrzebna jest „szybkość działania, wspólne porozumienia i odejście od doraźności. Jeśli nawet jutro zakończyłby się kryzys na Ukrainie, Europa nie może wrócić do wcześniejszego stanu, bo inaczej przy kolejnym zagrożeniu znów zacznie „od zera” – zakończył ekspert.
Isabella Rauti: wojna hybrydowa dotyczy „wszystkiego i wszystkich”
Isabella Rauti podkreśliła, że obrona i bezpieczeństwo nie są dziś tematami wyłącznie wojskowymi, lecz obejmują całe państwa i społeczeństwa. Jej wystąpienie mocno akcentowało zmianę paradygmatu: wojny hybrydowe i kognitywne „dotyczą dziś wszystkich i wszystkiego”. Wskazała, że sednem wyzwania jest odstraszanie nowego typu, bo często w przypadku działań hybrydowych sprawców nie da się łatwo zidentyfikować ani ścigać, a celem ich działań nie jest zniszczenie, lecz „osłabienie i podporządkowanie społeczeństw oraz atak na wolności fundamentalne”.
Rauti mówiła też o konieczności przezwyciężenia fragmentacji unijnego przemysłu obronnego i budowy interoperacyjności: model powinien opierać się o „wspólne standardy i programy”, aby dojść do „europejskiej obrony suwerennej i zintegrowanej”. Wskazała też na Readiness 2030 jako próbę budowy architektury obronnej, a nie samej retoryki: „chodzi o „europejski filar obrony” komplementarny wobec NATO”.
Polityczka omówiła też wojnę kognitywną (manipulacja informacją, fake newsy, dark web) oraz cyber-opóźnienia Europy. Jako przykład odpowiedzi technologicznej podała projekt „Michelangelo Dome” — system wielopoziomowej obrony, który ma „przechwytywać zagrożenia, a nie odwetowo uderzać”. Na koniec podkreśliła wagę dual use: infrastruktura i mobilność „służą zarówno wojskowym, jak i cywilnym celom, a wydatki na bezpieczeństwo nie służą wyłącznie siłom zbrojnym, tylko całym społeczeństwom w świecie permanentnej niestabilności”.
Reinis Pozņaks: Gotowość tu i teraz: dlaczego Europa musi produkować szybciej, a nie tylko więcej regulować
Reinis Pozņaks na wstępie zaznaczył, że „gotowość to nie są tylko regulacje – to jest sposób myślenia”. Europa przez długi czas żyła w pokoju, stała się „bogata, trochę leniwa” i nie zakładała, że prawdziwa wojna może się wydarzyć. A jednak tak się stało. W obecnej sytuacji Europa musi zacząć działać, a prawdziwe działanie, po 30 latach deklaracji i debat, jest „trudne i bolesne, ale konieczne”.
Łotewski polityk podkreślał, że Europa nie ma broni: „często mamy najlepsze systemy, ale nie potrafimy produkować ich wystarczająco dużo”. Zastrzegł jednak, że bez zwiększenia mocy produkcyjnych napływ pieniędzy poskutkuje wzrostem cen uzbrojenia, a nie większą ilością i dostępnością. Poseł wskazał, że rozwiązaniem tego problemu może być szybkie włączenie przemysłu cywilnego do sektora obronnego. Drugą istotną kwestią jest technologia. Poznaks zaznaczał, że Ukraina i Izrael — pokazały, że w kluczowych momentach najtańszym i najszybciej dostępnym rozwiązaniem bywają technologie cywilne.
Kończąc, podkreślił, że zagrożenie jest „dziś”, a nie w 2030: „drony latają już nad Europą, a to wymaga myślenia o ochronie ludności, ostrzeganiu i przebudowie infrastruktury krytycznej — tak jak robi to Ukraina”.
Elena Donazzan: dual use, uproszczenia i suwerenność w zarządzaniu obroną
Elena Donazzan podkreśliła, jak istotne jest „przygotowanie europejskiego społeczeństwa jako całości”. Wskazała, że skala planów unijnych musi iść w parze z realną zdolnością nauki, badań i przemysłu, co w praktyce sprowadza się do podwójnego zastosowania (technologii, inwestycji etc.). Polityczka zaznaczyła, że dual use i neutralność technologiczna zostały „wywalczone” w dokumentach PE dzięki konsekwencji EKR. Jednocześnie przestrzega przed fałszywym podziałem na oddzielne obszary: „w obronności nie ma już jednoznacznych granic między zastosowaniem cywilnym a militarnym”.
Drugą osią jej wystąpienia było zarządzanie i suwerenność. Zwróciła uwagę, że traktaty zostawiają obronę państwom, a kwestia zarządzania dotyczy suwerenności państw członkowskich. W tym duchu podkreśliła, że gdy EKR mówi o obronie europejskiej, mówi o „współpracy i kooperacji, a nie o centralizacji czy oddawaniu suwerenności”.
Na koniec polityczka wróciła do mentalności społeczeństw europejskich i służby: „2026 będzie rokiem debaty o służbie wojskowej, obowiązkowej lub dobrowolnej”. Przywołała wystawę EKR o poborze na wschodniej flance prezentowaną w Parlamencie Europejskim, podkreślając, że Europa ma więcej niż jeden konflikt, a obok zagrożeń militarnych istnieje także instrumentalizacja migracji. Wskazała, że debata o patriotyzmie i „służbie dla narodu” powraca nawet w retoryce przywódców Zachodu.
Zdjęcie: EKR